Przemoc wobec dziecka nie zawsze boli fizycznie. Słowa też ranią

Przemoc wobec dziecka nie zawsze boli fizycznie. Słowa też ranią

Upomnienie nie musi odbierać dziecku poczucia własnej wartości. To, jak dorosły reaguje na trudne zachowanie, ma znaczenie nie tylko w danej chwili. Powtarzane komunikaty mogą na długo wpłynąć na sposób, w jaki młody człowiek postrzega samego siebie.

Niepokój powinny budzić sytuacje, w których dziecko jest regularnie wyszydzane, ośmieszane lub upokarzane. Także zastraszanie, podnoszenie głosu i zestawianie go z innymi dziećmi bywają krzywdzące. Niekiedy dorosły przedstawia takie słowa jako niewinny dowcip, zwykłą uwagę albo metodę wychowawczą. Ich pozorna niewinność nie usuwa jednak skutków, zwłaszcza gdy podobne sytuacje stale się powtarzają.

W takich warunkach dziecko może dojść do przekonania, że jest mniej warte od innych, nie spełnia oczekiwań lub nie jest nikomu potrzebne. Przemoc wobec dziecka nie musi pozostawiać widocznych śladów na ciele.

Granice bez upokarzania

Gdy dziecko postępuje niewłaściwie, dorosły może zareagować stanowczo, nie atakując jego godności. Pomaga skupienie uwagi na konkretnym zachowaniu zamiast oceniania całej osoby. Spokojne wskazanie, co powinno się zmienić, daje dziecku jasną informację, a przy tym nie zawstydza go ani nie odbiera mu szacunku.

Podobnie można rozmawiać o następstwach postępowania i określać zasady. Życzliwy język nie wyklucza konsekwencji ani wymagań. Stanowczość i szacunek mogą iść w parze, a słowa wypowiedziane przez dorosłego nie muszą stawać się dla dziecka ciężarem na długie lata.

Źródło: facebook.com/powzam